Travellerspoint Blogi z podróży

Przylatujemy do Indii

sunny 40 °C
Zobacz Incredible India! lauroo's na mapie.

O godzinie 5 rano wyladowalismy w New Delhi.

Po przydlugawej odprawie i wypelnieniu wszelkich wjazdowcyh formalnosci chcielismy odebrac bagaze z tasmy. Okazlo sie to nie potrzebne, bo ktos juz nam je przerzucil na podloge. Przynajmniej nam na lotnisku nie zgubili plecakow, wiec juz zapowiadalo sie fanastycznie :)
Wyszlismy z lotniska i uderzyla nas stadardowa fala stuprocentowej wilgotnosci. Ah, ale zapomnielismy na lotnisku wymienic pieniedzy. No to wracamy, w koncy jestesmy wciaz przed wejsciem. Ale witamy w Indiach! Wejscie na lotnisko jest platne. W lokalnej walucie ...
Mielismy jakies drobne dolary, zgarnelismy taxi do centrum i jedziemy. I znow wszystko byloby OK, gdyby kierowca nas wysadzil na samej stacji kolejowej (o co prosilismy) a nie przecznice przed, bo rzekomo do stacji autem nie da sie dojechac. Co to jest jedna przecznica! Sporo, przynajmniej w New Delhi, bo na dworcu bylismy dopiero kolo 8:30, czyli po dwoch i pol godziny po przylocie (nie, na lotnisko, nie jest wcale tak daleko:))

Teraz plan byl taki: szukamy taniego hostelu .
Z Bambusem jeszcze zaratowalismy, ze nie zdziwilibysmy sie gdybysmy o 11 wciaz mieli na sobie plecaki. O 14 kiedy mielismy je dalej, nie bylo nam wcale tak do smiechu.

Ale od poczatku... Przemieszczanie w Delhi jest dosc problematyczne biorac pod uwage, ze zadna ulica nie jest podpisana i nie wiadomo co jest czym i gdzie. Ponadto na kazdym kroku starano sie nas oszukac, momentami bardzo wiarygodnie, na szczescnie w efekcie nieskutecznie. Ale serio, w swoich klamstwach doszli do takiej perfekcji, ze teraz z perspektywy trzech dni tak mozemy scharakteryzowac New Delhi : to miasto w ktorym kazdy probuje cie oczukac, a ty mu za to jeszcze podziekujesz.

Okolo godziny 14 sprawy zaczely ukladac sie pomyslnie. Kupilismy potrzebne bilety pociagowe i spotkalismy Polakow, ktorzy okazli sie nieocenionym zrodlem pomocy. Doradzili nam tani, czysty hostel, co zjesc i jak sie poruszac. Szczescie zaczelo sie do nas usmiechac i trzeba przyznac ze od tego czasu nabarlismy takiej pewnosci siebie i obeznania, ze nikt juz nie smial nas oszukiwac. Nie ma takiego oszukawania!

Po pierwszym dniu w New Delhi bylismy tak wykonczeni, ze spalismy prawie 11 godzin.

Uff umieram,
dziekuje, dobranoc

P.S. Monsunu na razie nie widac, o tyle szczesliwe.
P.S2. Ray banow i innych tagheuerow nie bedzie, moge Wam przywiezc jedynie przepiekne pseudokaszmirowe szmatki :-)

DSCN2741.jpgDSCN2750.jpgDSCN2771.jpgDSCN2777.jpgP7232488.jpgP7232493.jpgP7232494.jpgP7232495.jpgP7232498.jpgP7232501.jpgP7242520.jpgP7242522.jpgP7242523.jpgP7242525.jpgP7242526.jpgP7242529.jpgP7242532.jpgP7242534.jpgP7242536.jpgP7242538.jpgP7242540.jpgP7242541.jpg

Wysłane przez lauroo 07:53 Kategoria Indie Tagged air_travel

Wyślij ten wpis.FacebookStumbleUpon

Spis treści

Bądź pierwsza(y) komentując ten wpis.

This blog requires you to be a logged in member of Travellerspoint to place comments.

Enter your Travellerspoint login details below

( What's this? )

If you aren't a member of Travellerspoint yet, you can join for free.

Join Travellerspoint